Moja wpadka

Chats. Luźne forum na każdy temat....

Moderator: #Moderatorzy

Moja wpadka

Postprzez Sharker » 14 lip 2007, o 19:22

Proponuje abyście opisywali tutaj swoje "wypadki przy pracy" (może jakieś foto)..... i ich przyczyny co może innych ustrzec przed popełnieniem błędu......... :cry:
Sharker
 
Posty: 302
Dołączył(a): 14 lip 2007, o 12:44

Postprzez $13rg1ej » 14 lip 2007, o 19:33

nostra a nie wspominał ile mu szwów założyli :P

kiedyś miałem zonka - przy początkach zabawy z piro z chloran potasu - próbowałem zrobić karmelka :x jak się zapaliło to na ręku miałem śmieszny znaczek - powierzchnia grnka się odcisneła... :cry:
Ostatnio edytowano 14 lip 2007, o 22:03 przez $13rg1ej, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
$13rg1ej
@MODERATOR
 
Posty: 497
Dołączył(a): 21 maja 2006, o 12:53
Lokalizacja: Pułtusk/Warszawa

Postprzez Pasterz » 14 lip 2007, o 20:07

Nostra napisał(a):kroiłem sobie chlebek na kanapeczkę i nożyk się ześlizgnął i po paluszku pojechał... rana była głęboka... miała długość 2mm i głębokość 0.2mm, zemdlałem na miejscu... :cry: Ocknelem sie po 3h a z palca uciekło 3l krwi, pomyślałem że i tak dużo straciłem, więc udałem się do punktu krwiodawstwa... i potem zjadłem pyszną czekoladę! 8)


a Front mi opowiadał jak przesadzil z rozmiarem swojej gumowej zabawki i miał krwotok :roll:

Ta historia jest zmyślona !! Czekolada z punktów krwiodawstwa jest niesmaczna !! :evil:
No ja miałem taką wpadkę, że suszyłem HMTD(niewielka próbka ok 4 g na porcelanowym talerzyku co to je dzieci w chinach robią z miseczkę ryżu)O w mikrofalówce i nagle się zapaliło !! :szok: Ale na szczęście udało mi się ugasić mały pożar przy pomocy miski z wodą. Na szczęście mikrofalówka była cała. Ale ostrzegam nigdy nie używajcie mikrofalówki do suszenia wyrobów pirotechnicznych !! Farta też miałem, ze rodziców w domu nie było i zdążyłem posprzątać przed ich powrotem
Obrazek
Pasterz
***
 
Posty: 138
Dołączył(a): 25 wrz 2004, o 17:32
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Sulik » 14 lip 2007, o 21:45

[ ku przestrodze ]

Przy przelewaniu 30 litrow HNO3 ( d=1,40 ) do wanny galwanizerskiej ktora potrzebowalem oddtrawic, w jakis mi do dzis nie znany sposob beczka sie przekrecila i kwas poplynol mi po rece - sczescie w nieszczesciu bylo takie, ze mialem na sobie ubranie kwasoodporne i rekawice gumowe - ale ubranie przemoklo, a pod rekawice sie nalalo kwasu - rana goila sie okolo miesiaca, dzis po 2 miesiacach od wypadku mam dosc brzydka blizne na nadgarstku

Obrazek
Obrazek

Inny przyadek troche wczesniejszy - podczas przelewania pewnej kompieli w ktorej znajdowal sie miedzy innymi formaldehyd, zignorowalem zalecenia dotyczace uzywanie maski p. gaz, po okolo godzinie zygalem jak maly kot, dochodzilem do siebie jeszcze na nasteony dzien

Kolejne - moj znajomy - podczas pracy z trawieniem alkaicznym przesadzil z iloscia amoniaku - maska p.gaz duzo nie pomogla bo po kilku chwilach filtry sie w niech przepalili - po jakiejs godzinie i przez kolejny dzien zygal jak kot

I ostatni wypadek - tym razem juz opowiesc znjomego - podczas uzywania HNO3 do trawienia cyny - kwas sie za bardzo zagrzal i zaczol za bardzo dymic - goscia pracujacego przy tym zawieziono do szpitala z zatruciem - podobno tydzien dochodzil do siebie
Załączniki
06-05-07_2021.jpg
06-05-07_2020.jpg
"Jak zobaczysz błysk nuklearny kucnij i zasłoń się."
youtube.com/Sulikczek - czyli moim okiem na retro komputery i konsole
Avatar użytkownika
Sulik
@MODERATOR
 
Posty: 2457
Dołączył(a): 11 cze 2006, o 21:37
Lokalizacja: Krakow

Postprzez Sharker » 15 lip 2007, o 08:06

Jeden z moich wypadków który mnie nauczył że się nie pali (ognia) w pokoju.........
Otóż pomyślałem że spróbuje; do puszki po groszku ok. 0,3 l nalałem denaturatu i oleju do lamp (cytrynowy:)) i podpaliłem........... :roll:
Buchnął płomień na ponad 20 centów i zrobiłem największą głupotę bo spróbowałem zdmuchnąć go :oops: ................
A że było to na biurku dmuchnęło na książki do szkoły..............
Do dzisiaj się dziwię że się nie zapaliły.........
A potem przykryłem to, i po chwili gdy odkryłem buchnął czarny, smolisty dym..................
Na szczęście zdążyłem szybko to wystawić za okno............

Nie próbujcie tego w domu!
Sharker
 
Posty: 302
Dołączył(a): 14 lip 2007, o 12:44

Postprzez palasz » 15 lip 2007, o 10:29

Opisy wpadek, bardzo proszę.
Mając .. hmm chyba z 6 lat, albo 7 bo ju z do szkoły chodziłem, początkowo interesował mnie prąd elektryczny. Wsadziłem więc do gniazdka - bo tylko taką miałem pod ręką - mają diodę z dwoma drucikami. Efekt był myślę taki, że się każdy domyśli. W całym bloku poszły bezpieczniki (jeszcze były takie topikowe), dioda wybuchła rozpryskując sie mi w twarz lekko.

Ale nie zniechęciło mnie to wcale. Mam opwiadając mi, że prąd "płynie" chciałem to zobaczyć na własne oczy. Do dzisiaj interesuje mnie płynięcie materiałów ;))*. Wiąwszy więc słomkę do napojów wsadziłem w jedną dziurkę gniazdka, do drugiej zaś podstawiłem szklankę. Przez rurkę nalałem wody, .. żeby prąd razem z nią wypłyną do szklanki. Wiecie co... wypłynął i to na włąsne oczy go zobaczyłem :D :D :D

Inne opiszę kiedy indziej, zeby było jeszcze o czym napisać.

*/ panta rhei - wszystko płynie, Heraklit z Efezu,

Pozdrowienia.
gg: 1460353
Avatar użytkownika
palasz
*******
 
Posty: 380
Dołączył(a): 6 lut 2005, o 11:23
Lokalizacja: Tarnobrzeg

Postprzez palasz » 15 lip 2007, o 11:09

Wybacz, ale nie intereują mnie jakieś niewybuchy.
gg: 1460353
Avatar użytkownika
palasz
*******
 
Posty: 380
Dołączył(a): 6 lut 2005, o 11:23
Lokalizacja: Tarnobrzeg

Postprzez kewin444 » 15 lip 2007, o 11:48

Ja mnialem juz tyle wpadek i nie wiem o czym powiedziec juz wiem kiedys suszylem wegiel w mikrofalowce i po kilku sekundach jeszcze byl mokry to zostawilem go na dluzej ja wyacam a tu cala mikrofala od srodka czarna :( szybko wyczyscilem ale i tak byle troche czarna.
Avatar użytkownika
kewin444
 
Posty: 80
Dołączył(a): 1 maja 2007, o 21:47

Postprzez Sharker » 15 lip 2007, o 12:03

Najbardziej bolesny wypadek miałem jak się bawiłem takimi drucikami do wiązania woreczków śniadaniowych. (drucik otoczony pasek plastiku0
Kapnąłem się że się fajnie topią, podobnie do lontu ale nie przydatne,.
I przypadkowo kapnęła mi spora kropla tego roztopionego plastiku na palec, takie małe a tak bolało!!
Odruchowo chciałem zdrapać i mi jeszcze pod paznokieć weszło!!
Miałem boble piekące chyba przez tydzień.
:cry:
Sharker
 
Posty: 302
Dołączył(a): 14 lip 2007, o 12:44

Postprzez velSiergiej » 15 lip 2007, o 12:27

Dobra to i ja się przyznam, jak miałem 8 lat to chciałem zrobić miotacz ognia z... butelki po aromacie do ciasta. Nasypałem siarkę z pudełka zapałek zatkałem i zacząłem podgrzewać zapalniczką i buum. Mama mówiła że mi z czoła krew kapała. I to w wigilię. Skończyło się na tym że trzeba było pościerać plamy krwi (przeżyłem na szczęście). Wiosną tego samego roku wyj*** się rowerem, do dziś mam żużel w kolanie. Złamań skręceń itp. nie będę wymieniał. Podobno jak miałem 3 latka złapałem za czerwony drut wystający z ogniska, nie wiem czemu nie mam blizny, nie pamiętam tego, ale musiało zajechać pieczonym kurczakiem.
Raz mi zimna mieszanka nitrująca kapnęła na ciap (takie shit-obuwie produkcji chińskiej) w 5 sekund zobaczyłem że but i skarpeta są przeżarte na wylot, nic mi się nie stało ale nie bawcie się bez rękawic. No i jakieś poplamienia solami srebra i kw. TNF.
Avatar użytkownika
velSiergiej
***
 
Posty: 436
Dołączył(a): 19 maja 2007, o 12:29

Postprzez Anonymous » 15 lip 2007, o 14:36

A mi kiedyś tak fotobłysk popatrzył łapkę, że miałem poparzenia 2 stopnia i nie mogłem przez dosyć długi czas nic zrobić tą ręką bo mi skóra się dosłownie zsuwała :lol: a nap**rdalało zdrowo.. Z rok temu chyba nawet już hehe ale czas leci.. conajmniej polecam spróbować - extra wrażenia i pamiątki w postaci blizn na cholera wie jak długo sweet. Mniam, zwisająca spalona skora i gołe mięsko prawie jak kfc, choć na początku jak ufo, ręka cała biała, pewnie w tlenkach mg i al :D
Anonymous
 

Postprzez kewin444 » 15 lip 2007, o 20:18

to jedna z moich wpadek bylem wtedy tki g..... wbilem na szkalna butelke zakretke od plastikowej i nie moglem jej zdiac a wiec postanowilem ja zdiac tak jak nie ktozy otwieraja piwo przylozylem krawedz butelki do wystajacego preta unioslem troche i z calej sily udezylem szyjka sie urwala i walneja mi w reke rozcielo mi ale nie mocno :)
Avatar użytkownika
kewin444
 
Posty: 80
Dołączył(a): 1 maja 2007, o 21:47

Postprzez Vendral » 17 lip 2007, o 20:23

Jeżeli chodzi o wpadki w piro to za bardzo dużo nie mam (bo przestrzegam BHP :D )

Ale była taka jedna :) Kiedy byłem głupi czyli jakieś 3 lata temu :) zaczynałem z FB to moją pierwszą petardą na tym zrobiłem w pudełku po kliszy. I myśląc sobie że jak kiedyś robiłem na pcz to było średnie a to jest zapewne nie lepsze od tego (jasne :)). To więc wziąłem mego FB i poszedłem na balkon :lol: położyłem na desce paździerzowej aby kafelek nie uszkodzić :) i odpaliłem. Uciekłem na chatę a brat kamerował to po chwili tak je**** że aż omal szyba nie poszła. Wyszedłem na balkon i śniegu nie ma w promieniu 1m (zima w tedy była) ,decha z dziurą na wylot około 10cm , a zatyczka od pudełka podczas wybuchu walnęła w szafkę oddaloną 50 cm i zrobiło w niej wgniecenie na 2 cm. Tak więc apeluję do zaczynających z FB żeby nie walili tak jak ja od razu do pudełka po kliszy tylko lekki korpus z 1/4 srajtaśmy i nie odpalać na balkonach :) tylko w "specjalnych" miejscach.

Pozdrawiam
Vendral
**
 
Posty: 175
Dołączył(a): 8 maja 2007, o 15:50

Postprzez Anonymous » 17 lip 2007, o 20:43

hehe, Vendral. ja kiedys tez zle ocenilem sile pewnej substancji... skutki byly podobne do tego, co tobie sie wydarzylo, tylko zniszczone zostaly rzeczy bez znaczenia i wartosci. ilosc substancji: ok. 2g w rurce po flamastrze odpalone w terenie. strat nie bylo, tylko zdziwilo mnie wtedy co taki kijowy plastik moze zdzialac. cala wpadka polegala na tym, ze KOMPLETNIE do kitu oszacowalem sile uzytej substancji. bylo to na poczatku mojego hobby i nigdy wiecej mi sie nie zdarzylo. bylem jednak na tyle przezorny, ze dobrze sie wtedy ukrylem...
Anonymous
 

Postprzez wolek14 » 1 sie 2007, o 13:33

Ja jakis miesiac temu bawilem sie z kumplem w zobojetnianie stezonego KOH Stezonym H2SO4. Wlalem do kolby KOH z odrobina fenoloftaleiny i ucieszony :P bo mam zajecie wlalem okolo pol zlewki 100ml kwasu... :szok: :szok: :szok: nie musze opisywac co sie stalo z zawartoscia kolby a najlepsze jest to ze to nie ona mi zrobila kuku tylko sam sobie zrobilem bo sie wystraszylem i ta resztka kwasu sie oblalem po rece... :D :D poczylem cieplo i zaraz sie umylem i tylko mi skorka lekko zeszla...
a co do Fb to na pokazie jak odpalilem troche w paierowej rurce (mialo przypominac flare :lol: ) wsażką magnezowa to mi rekawiczke stopilo i tez bolalo ale jaki mieli ubaw :D :D :D
Avatar użytkownika
wolek14
 
Posty: 32
Dołączył(a): 3 mar 2006, o 18:02
Lokalizacja: Jeleśnia

Postprzez =MaLuTkI= » 1 sie 2007, o 19:53

DaKo nie potrzebny ;) jak kolwiek to brzmi hehe

Wogle zadko teraz na forum zagladam bo przez wakacje pracuje i nie mam czasu ani ochoty was uspokajac ;) ale badz co badz banek poprawia humorek ;p

pozdr.
Obrazek
Avatar użytkownika
=MaLuTkI=
@ADMINISTRATOR
 
Posty: 1246
Dołączył(a): 3 paź 2003, o 18:57

Postprzez Anonymous » 1 sie 2007, o 22:57

Przypomniał mi się mały wypadek przy pracy, zdaje się, że z nitrocelulozą :) same "obrobione" waciki zobojętniałem w r-rze NaHCO3, a kwasy, żeby było taniej (sodę miałem w małej torebce, kuchenną), NaOH. Wsypałem granulki jak leci do 'używanej' mieszanki nitrującej... najlepsze, że przez 10 min nic się nie działo, ja zajęty czym innym, a tu jak nagle to zaczyna wrzeć i parować :) szczęście, że robiłem to na balkonie, to nie potrułem rodzinki...

Mimo wszystko jestem jak najbardziej za, aby się w ten sposób uczyć zakazów typu 'nie wlewaj wody do kwasu'.
Anonymous
 

Postprzez blizzard » 1 sie 2007, o 23:39

dziżas, lobby pirotechniczne działa

front, zaczynam się coraz bardziej ciebie bać, bo masz tu władze niemal jak ojciec tadeusz w polskim rządzie. Na szczęście rząd się sypie :lol:

Szara eminencja vmc
Obrazek

Studentem jestem i nikt, kto ma wódkę, nie jest mi obcy.
Avatar użytkownika
blizzard
@MODERATOR
 
Posty: 703
Dołączył(a): 17 sty 2006, o 00:29
Lokalizacja: behind enemy line

Postprzez GenMaster » 2 sie 2007, o 10:45

Ja w sumie nie miałem wypadków z piro ani z tym co sie teraz zajmuje
Jakoś nie chce mieć :D
No ras jedynie z karmelkiem (pierwsza próba robienia karmelki) jak to zazwyczaj bywa zrobiłem karmelkę i wylałem ją na tackę po jakiejś minucie łyżką go wziąłem i dałem sobie na rękę (zęby go uformować), na tym tortialu z vmc koleś formował go w ręce ale widocznie tamten chyba musiał sobie nerwy popodcinać albo na znieczuleniu jechać ze go to nie parzyło
bo ja skakałem prawie pod sufit :lol:

Pozdrawiam TB303
..... . . TB303 . . .....
GenMaster
 
Posty: 235
Dołączył(a): 11 lut 2007, o 21:01
Lokalizacja: Z Polski

Postprzez Nostra » 2 sie 2007, o 10:48

- wsadzenie łapy w ognisko podczas wypalanie wegla

- zachajcowanie się ~50g pcz w słoiczku, szkło mnie ominęło jak ta lala, jestem superman 8)

- przypalone paluchy od odpalania sladowych ilosci pcz, h2, fb od zapałki

ogólnie nic złego, oby tak dalej, ale im dalej tym jestem coraz ostrożniejszy ;)
Nostra
******
 
Posty: 476
Dołączył(a): 13 mar 2006, o 19:59

Postprzez Tomekm » 8 sie 2007, o 22:14

Raz miałem przygode z NaOH i Al. OSTRZEGAM, TO JEST BARDZO NIEBEZPIECZNE!! A było to tak, pewnego miłego dnia w drodze ze szkoły do domu kupiłem sobie NaOH (kret) i gdy wróciłem do domu, zrobiłem sobie doświadczenie, do kolby wlałem steżony roztwór (ok. 75%) NaOH, wżóciłem do tego folie aluminiową, zaczeło się gotować i rozgrzewać, nagle zaczeło WŻEĆ A W KOLBA O MAŁO NIE WYKIPIAŁA, Z KOLBY LECIAŁĄ ŻRĄCA PARA NaOH I WYBUCHOWEGO WODORU!!! To było straszne :szok: szybko wylałem do sedesu i spłukałem, naszczęśćie wszystko dobrze się skończyło :lol:. Jakby to się zapaliło to by dom rozniosło. To była największa niebezpieczna rzecz jaką wykonałęm w eksperymentowaniu z chemią.
Avatar użytkownika
Tomekm
 
Posty: 79
Dołączył(a): 18 lip 2007, o 12:52
Lokalizacja: Serce Roztoczańskiego P. N.

Postprzez gambit » 8 sie 2007, o 22:47

To było jakieś pare miesięcy temu... Przedpołudniem robiłem fb na KClO3.. przez nieuwagę rozsypałem troche chloranu na drewnianym stole (nie pamiętam teraz, to chyba nawet była jakaś deska ?? )... Zajęłem się czymś innym i zapomniałem o tym... wieczorkiem robiłem jakąś synteze z użyciem H2SO4.. Pech chciał, że odrobina kapnęła mi z pipety na rozsypany chloran... Może nie pier..lnęło zbyt mocno, ale strachu się najadłem porządnie ... :twisted:
Avatar użytkownika
gambit
**
 
Posty: 270
Dołączył(a): 14 sty 2007, o 13:09

Postprzez SecretKiller » 9 sie 2007, o 18:32

nigdy nie mialem zlamania, skrecenia, powazniejszego popazenia, najpowazniejszy uraz mialem gdy mialem 4 lata ide z takim wujkiem.... wywalilem sie na chodzniku i na rant kraweznika glowa uderzylem okulary wbily mi sie w glowke krew leciala... zalepili plasterkiem i mam tylko mala blizne na czolku. nigdy nie bylem w szpitalu (chyba ze odwiedziny) ostatnio tak 3 tyg temu wbijalem sie na drzewo bo w chowanego sie bawilem czy cus i obciol ktos jedna galaz... ja z przyzwyczajenia polozylem tam noge..... podczas 1,5M szybowania tarlem o pien plecami po czym walnalem dupa na korzenie....strup juz zszedl ale jeszcze sa male ranki

nie myslcie ze jestem jakis trzymany w domu bez klamek ze nic mi nie jest:)

a co do sposobu pozbywania sie latwopalnych cieczy ktore tworza trujace i latwopalne gazy wedlug sposobu tomkam, nie chcialbym byc szambiarzem:D
Pozbawiles mnie marzenia o pracy... szambiarz....ohhhh ile on roztworow dziennie widzi:p
Obrazek
SecretKiller
 
Posty: 88
Dołączył(a): 6 sie 2007, o 13:18
Lokalizacja: co skad...niby ja?

Postprzez Alchemik » 9 sie 2007, o 20:00

Ja natomiast za każdym razem podczas jakiejkolwiek destylacji poprawiam gorące wężyki lub rurki :wink: Moja największa wpadka? Do małej zleweczki (50ml) wlałem elektrolitu do akumulatora. Postawiłem na siatce i ogrzewałem, ale nie chciałem tego przegrzać, to zacząłem mieszać długą bagietką. W pewnym momencie zostawiłem tę bagietkę w zlewce... i fiuuuuuu jak rąbnęło tym gorącym siarkowcem po ścianie i po statywie, cała szafka z tyłu poplamiona :? sypałem NaHCO<sub>3</sub> chyba z godzinę... od tamtej pory staram się nie robić głupot, chociaż nadal łapię te gorące wężyki albo nawet gorące probówki :P

Pozdrawiam Alchemik
ALCHEMICZNA KRUCJATA
Sapentiam, prudentiam et scientiam.
Z rtęcią reaguje dusza...

Obrazek

Eksperyment prowadzi do poznania. Teoria do wiedzy. Synteza tej pary - mądrością staje się w głowach najwytrwalszych.
Avatar użytkownika
Alchemik
**
 
Posty: 611
Dołączył(a): 4 gru 2006, o 08:37
Lokalizacja: Średniowiecze

Postprzez Shenshin » 24 sie 2007, o 08:36

Ja wczoraj miałem pewną wpadkę:
Robiłem paliwo karmelkowe do mojej rakietki no i doszło do samozapłonu... :cry:
Na szczęście część karmelki która spadła na ziemię ni podpaliła butli z gazem :szok:
Podłogę skrobałem nożem przez 1 godz i prawie zeszło ale są jeszcze takie kropeczki (odpryski) :?
Miałem szczęście bo zdążyłem odskoczyć :)
Obrazek
GG: 1735489
Jestem początkujący
Shenshin
 
Posty: 21
Dołączył(a): 4 sie 2007, o 10:46
Lokalizacja: Sobolew

Następna strona

Powrót do Pogawędki



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron